Ustaw jako stron startow Dodaj do ulubionych
logo






DK Boguszowice
rybnik.com.pl
Rybnik.eu
PZW Boguszowice
Piekarnia Kristof
Spółdzielnia Mieszkaniowa














Nie wierzmy w stereotypy

Pokutujące w regionie negatywne opinie o Boguszowicach nie mają żadnego znaczenia. Tutejsza młodzież nie powinna mieć żadnych kompleksów
- mówi Cezary Kaczmarczyk – dyrektor Domu Kultury w Boguszowicach.

Czy prowincjonalne usytuowanie Boguszowic i pewien stereotyp traktujący tą dzielnicę jako „trudną” przeszkadzają w pracy panu i pracownikom domu kultury?

Nasze usytuowanie bywa pewnym problemem w przypadku imprez skierowanych do szerokiej rzeszy odbiorców. Na przykład młodzi ludzi narzekają na kłopoty z dojazdem do Boguszowic, nie wspominając o tym, że również artystom ciężko do nas trafić. 
Natomiast pokutujące w regionie negatywne opinie o tej dzielnicy nie mają żadnego znaczenia. Przychodząca do nas młodzież nie różni się niczym od tej z centrum miasta. Ba, nie wiem nawet czy nie jest lepsza. Świadczą o tym sukcesy jakie odnoszą nasze dzieci w przeglądach teatralnych, tanecznych, czy wokalnych. Przykład: na zakończonym Festiwalu Kultury Szkolnej nasze zespoły wygrały w trzech kategoriach. Nie mówię tego po to, by chwalić się naszą działalnością, ale aby uwypuklić potencjał i zdolności tej młodzieży. Nie chcę kogoś przekonywać, że w Boguszowicach nie ma sytuacji patologicznych, bo jest to miejsce specyficzne, ale twierdzę, że tutejsza młodzież nie powinna mieć żadnych kompleksów.

Co Dom Kultury w Boguszowicach oferuje tutejszej społeczności?

Prowadzimy zajęcia taneczne, plastyczne, wokalne i teatralne. Te ostatnie prowadzone są dla kilku grup wiekowych: od maluchów po dorosłych. Z teatrem u nas to w ogóle jest ciekawa sprawa. Kiedyś rodzice przyprowadzali dzieci na zajęcia z teatru, które trwały godzinę. W tym czasie rodzice nudzili się czekając na swoje pociechy. Kiedy instruktorka zapytała czy nie chcą sami tworzyć teatru, chętnie na to przystali i postanowili przygotować przedstawienie bajki. Prezentowane przez rodziców spektakle do dnia dzisiejszego za każdym razem zapełniają naszą salę widowiskową.

Jakie imprezy skierowane do szerokiej publiczności uznaje pan za „wizytówkę” Domu Kultury w Boguszowicach?

Z imprez cyklicznych są to wydarzenia dla dzieci i młodzieży: Boguszowickie Dni Młodych i Wojewódzki Przegląd Dziecięcych Zespołów Regionalnych „Złota Kotewka”. Ponadto w ciągu roku odbywają się różne ciekawe koncerty lub spektakle teatralne. Przymierzamy się do organizacji ogólnopolskiego festiwalu teatralnego.

Jakiś czas temu reaktywowało się również kino „Zefir”. Jak radzi sobie to kino w dobie multipleksów?

Planując działanie kina oczywiście braliśmy pod uwagę silną konkurencję w centrum miasta. Dlatego nasz pracownik Robert Pior, który jest kinomanem, przygotowuje repertuar ukierunkowany na kino ambitne, offowe, na filmy, które niekoniecznie można zobaczyć w multipleksie. Te seanse nie przynoszą nam zysków, ale pokrywają koszty, tak więc widzimy sens wzbogacenia naszej oferty właśnie o to kino. Dochodowe są natomiast seanse szkolne. Ostatnio wyświetlaliśmy film „Popiełuszko...”, niedługo rozpoczniemy seanse „Generała Nila”. 
Odbywają się też u nas imprezy łączące niezależne kino, muzykę, czy teatr.

Ile osób pracuje w Domu Kultury w Boguszowicach?

Mamy do dyspozycji 13,5 etatu, który dzielimy na 20 osób. 10 z nich to pracownicy merytoryczni.

Od 2 lat działa przy domu kultury Telecentrum. Jakim cieszy się zainteresowaniem?

Dosyć dużym. Od godziny 8.00 do 20.00 jest tu ciągły ruch. Ciekawym efektem działania Telecentrum jest fakt powstania nowego koła komputerowego dla dorosłych. Wzięło się to stąd, że do Telecentrum przychodziło dużo osób po 50. roku życia, które miały kłopoty z opanowaniem obsługi komputera. Nasi pracownicy wpadli więc na pomysł, aby zorganizować odpowiedni kurs. W marcu zakończyliśmy pierwsze trzymiesięczne szkolenie dla 15 osób, niedawno rozpoczęła się 2. edycja kursu również dla 15 osób.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana

Cezary Kaczmarczyk– urodził się w 1965 roku w Rybniku. Absolwent Liceum nr 2 w Rybniku (dawniej im. Hanki Sawickiej) oraz animacji społeczno – kulturalnej na Uniwersytecie Śląskim (Filia w Cieszynie, 2002 r.). Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął pracę w Szkole Podstawowej nr 16, gdzie pracował do 1995 roku. Później pracował w Zespole Ognisk Wychowawczych. W 2000 roku został dyrektorem Domu Kultury w Boguszowicach. 
Działacz społeczny – prowadzi w Boguszowicach niezależne drużyny harcerskie, współzałożyciel Boguszowickiego Stowarzyszenia Społeczno – Kulturalnego „Ślady”. 
Rodzina: żonaty od 17 lat, 8-letnia córka Klara.



Źródło: http://www.rybnik.com.pl

Most znowu łączy

Ponad 50 tysięcy zło­tych kosztował remont kładki łączą­cej dwa największe rybnickie osiedla Północ i Południe w dzielnicy Boguszowice. Miasto wyre­montowało rozpadający się most na własny koszt, mimo że nie jest jego właścicielem. - Cały czas próbujemy ustalić, kto jest jego właścicielem. Doszukaliśmy się dokumentów, z których wynika, że należy ona do kopalni Jankowice. Kompania Węglowa jednak nie chce się do niej nadal przyznać. Z kolei przepisy o torowiskach mówią, że jej właścicielem jest właściciel torów, czyli w tym przypadku kopalnia piasku. Tak czy inaczej dalej szukamy - mówi Adam Fudali, prezydent Rybnika. Urzędnicy zapowiadają jednak, że jeśli tylko znajdzie się właściciel mostu, natychmiast wręczą mu nakaz zapłaty za remont.
Przypomnijmy. Kilka tygodni temu wojewódzki nadzór budowlany w Katowicach podjął decyzję o zamknięciu kładki nad torami. Decyzja za­padła, bo stan techniczny tego obiektu pozostawiał wiele do życzenia. Metalową kon­strukcję zżerała rdza, a beto­nowe płyty sypały się i wyglądem przypominały już szwaj­carski ser. Po jej zamknięciu mieszkańcy nie kryli oburze­nia, bo była to najkrótsza droga łącząca oba boguszowickie osiedla. Narzekania docierały także do władz miasta, które w końcu podjęły decyzję o rozpoczęciu remontu wysłużonego mostu. Teraz wieść o tym, że kładka nad torami znów połączyła oba osiedla, ucieszyła mieszkańców choć wielu z nich ma zastrzeżenia co do jakości wykonaj remontu. - Obawiam się. że ta konstrukcja nie wytrzyma zbyt długo, bo zamiast porządnych betonowych płyt, mamy tutaj zwykłe deski. Za rok czy dwa kładka będzie wyglądała tak samo, jak przed jego zamknięciem przez nadzór budowlany Mogli pomyśleć o czymś solidniejszym- mówi Ryszard Prosak, jeden z mieszkańców Boguszowic. Zdaniem władz miasta, mieszkańcy nie mają powodów do narzekania - Wszystko wykonane jest zgodnie ze sztuką budowlaną - podkreśla Fudali.


Źródło: Dziennik Zachodni - Rybnik, nr 17

Kładka wyremontowana, właściciela wciąż brak

Kładka nad torami w Boguszowicach, której zamknięcie spędzało sen z powiek mieszkańcom dzielnicy, jest już czynna.
Przypomnijmy, kładkę z powodu złego stanu technicznego kilka miesięcy temu zamknął inspektor nadzoru budowlanego – czytaj więcej. 
Mimo, że niezidentyfikowany był właściciel obiektu, miasto podjęło decyzję o remoncie kładki. Prace dobiegają końca, a mieszkańcy od kilku dni korzystają już z wyremontowanego przejścia nad torami. Remont pochłonął 50 tysięcy złotych. Zgodnie z zapowiedziami, prezydent Rybnika kosztami remontu obciążyć chce prawowitego właściciela kładki. 
Sprawa własności wciąż jednak jest niewyjaśniona. O ile Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego wskazał, że kładka należy do Kompanii Węglowej, o tyle firma wciąż się odwołuje od tej decyzji. Kompania stoi na stanowisku, że kosztami remontu kładki należy obciążyć faktycznego użytkownika torów, czyli kopalnię piasku. Jak skończy się ta przepychanka i kto ostatecznie zapłaci za remont, jak na razie nie wiadomo.
Wątpliwości mieszkańców budzi też jakość wykonanego remontu. - Panie, zamontowane tu deski nie wytrzymają do pierwszej dyskoteki – usłyszeliśmy od mieszkańców dzielnicy. - Zapewniam, że nie ma powodów do niepokoju, bo wszystko zostało zrobione ze sztuką budowlaną – odpowiada prezydent Adam Fudali.


Źródło: http://www.rybnik.com.pl/

Nareszcie w sieci

Dom Kultury w Boguszowicach zaprasza na swoją odświeżoną stronę internetową – www.dkboguszowice.pl. Znajdzie- cie tam harmonogram zajęć odbywających się w placówce oraz aktualny repertuar kina „Zefir”, a także wiele innych przydatnych informacji. Można przeczytać o historii Domu Kultury i zobaczyć zdjęcia z najróżniejszych kulturalnych wydarzeń w Boguszowicach. Wystarczy zajrzeć. Polecamy!


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 4/454; kwiecień 2009

Wielkanoc jak malowana

Świąteczne zwyczaje i obrzędy, a także tajniki wykonywania kroszonek, wielkanocnych kartek i ozdób poznali uczestnicy warsztatów w Boguszowickiej Skarbnicy Dziedzictwa Kulturowego Małych Ojczyzn, które po raz pierwszy w tym roku miały integracyjny charakter. W trakcie wielkanocnych warsztatów młodzi ludzie z Boguszowic Osiedla poznawali nie tylko obrzędy związane ze świętami na Górnym Śląsku, ale także w innych regionach Polski. Zajęcia poprowadziły specjalistka od staropolskiej sztuki zdobienia wielkanocnych pisanek Maria Rączka i Kazimiera Drewniok, która przekazała, słowem i rysunkiem, urok Wielkanocy. Tym razem do udziału w warsz- tatach zaproszono również uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno–Wychowawczego wraz z opiekunkami Anną Jaszczuk i Anną Trzęsiok–Pacenko oraz podopiecznych Szkolnego Koła „Caritas” działającego przy SP nr 18, wraz z Sabiną Matuszczyk. A podczas zajęć integracyjnych prowadzonych przez Edytę Palę młodzież wykonała ozdoby wielkanocne, w tym świąteczne kartki oraz wiosenne żonkile. Działania podjęto dzięki inicjatywie Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli i Informacji Pedagogicznej „WOM” w Rybniku i Stowarzyszenia Korzenie.pl, przy wsparciu finansowemu Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych w ramach akcji „1% podatku. 100% dla dzieci w mieście”. Swój udział miały też Spółdzielnia Mieszkaniowa „Południe” i Szkoła Podstawowa nr 18, a dzieci miały frajdę… Przecież Wielkanoc tuż, tuż.


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 4/454; kwiecień 2009

Likwidacja rok później

O jeden rok przesunięto likwidację Zespołu Szkół nr 4 im. Marii Curie Skłodowskiej w Boguszowicach. O sprawie wygaszania placówek tworzących ZS nr 4 pisaliśmy w relacji z poprzedniej sesji. Likwidacja zespołu miała nastąpić z końcem sierpnia 2010 r. Jednak, by umożliwić uczniom ostatniego rocznika ukończenie nauki i przystąpienie do matury w dotychczasowym budynku, radni przesunęli o rok termin likwidacji placówki, która ostatecznie ma zostać zamknięta 31 sierpnia 2011 r. Decyzją radnych usatysfakcjonowany był P. Kuczera, a za wprowadzenie tej zmiany dziękowali radni Waldemar Brzózka (PiS), Jan Mura (BSR) i St. Stajer. Z kolei wiceprezydent J. Kryszczyszyn poinformowała, że nauczyciele zatrudnieni w placówce zwrócili się do prezydenta z prośbą o przyznanie dodatkowych środków na dokształcanie w zakresie oligofrenopedagogiki. Liczą, że po ukończeniu kursu znajdą zatrudnienie w „Szkole Życia”, która po likwidacji ZS 4 zostanie umieszczona w budynku placówki. Na takie dokształcanie miasto przeznaczy 10 tys. zł. Uchwałę radni przyjęli jednogłośnie.


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 4/454; kwiecień 2009

Reggae w Boguszowicach

W niedzielę 5 kwietnia o godzinie 18:00 w Domu Kultury Boguszowice odbędzie się koncert uznanych zespołów grających muzykę reggae: Jafia Namuel i Natural Mystic.
Zespoły Jafia Namuel i Natural Mystic wystąpią w Boguszowicach w ramach „Reggaeowych Rekolekcji”. Wstęp na imprezę kosztuje 15 zł.

Natural Mystic 
Ogólnie postrzegany jest jako formacja reggae’owa, jednak jak mówią sami muzycy - nie chcą dać się zamknąć w jakiejkolwiek szufladce. Muzyka, którą można usłyszeć podczas koncertów tej formacji krąży wokół reggae’owej pulsacji, która jest jakby bazą do przechodzenia w inne, mniej lub bardziej hałaśliwe style, a czasem wręcz w jassgot! Wynika to z inności charakterów członków bandu i różnorodności ich inspiracji, lecz całość tworzy niesamowitą dawkę energii, którą Natural Mystic chętnie dzieli się z publicznością. Muzycy NM starają się nie nauczać, nie doktrynować, nie wtłaczać swoich przekonań i wszelkich „religii” w mózgi niewinnych słuchaczy. Wokaliści śpiewają o rzeczach ważnych, czasem osobistych, a każda piosenka, zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej, ma podwójne, a czasem nawet potrójne dno. O płycie: Jeśli chodzi o brzmienie - pierwsze co rzuca się w uszy to to, że płyta pod tym względem odstaje od ogromu rodzimych produkcji spod znaku reggae. Wyróżnia się mniejszym nasyceniem dźwięków, na korzyść większej ilości powietrza pomiędzy kolejnymi nutami, kiedy powinna krzyczeć - krzyczy, kiedy powinna milczeć - milknie. Bez nadmiernych słodkości, bez niepotrzebnych pieszczot, bez podlizywania się słuchaczom, krytykom i krytykantom... bez kompromisów.

Jafia Namuel
Jafia Namuel to z hebrajskiego "Wspaniały dzień Boga". Zespół powstał w 1994 roku. Od początku swego istnienia muzycy postawili na korzenne reggae, przez kilka lat pracując nad orginalnym brzmieniem, które zawdzięczają instrumentom i wzmacniaczom z lat siedemdziesiątych. Efektem pracy artystycznej muzyków oraz świadectwem ich inspiracji i fascynacji muzycznych była pierwsza płyta, nosząca tytuł "ROOTS&CULTURE", wydana przez Deo Recordings. Płyta spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem fanów, a także - co było ważne w karierze zespołu - z bardzo dobrą oceną fachowców. O wydawnictwie pisano w prasie fachowej: (...) O ich orginalnym brzmieniu decyduje wokalista śpiewający w jamajskim dialekcie. Bębny odzywają się w momentach koniecznych, tworząc z równie oszczędnym i treściwym basem solidną podstawę rytmiczną. Oszczędność wydaje się być kluczem do przejrzystego brzmienia muzyki (...)" - MACHINA; (...) "Roots & Culture" zespołu Jafia Namuel to kaseta, którą każdy miłośnik rodzimej reggae powinien mieć w swoich zbiorach. Muzycy dopiero co rozpoczęli swoją drogę artystyczną a już grają jakby przez 30 lat mieszkali na jamajce(...)" - BRUM. Niewątpliwym przełomem w karierze zespołu był rok 1998. W styczniu tego roku grupa zagrała koncert w studiu TVP w Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a piosenka "Pozytywne Myślenie" stała się hymnem całej akcji. Zespół nagrał też kilka koncertów dla różnych programów TVP, w tym reżyserowanych przez Janka Pospieszalskiego. Od tego czasu zaproszenia na koncerty i nagrania są bardzo częste. Z ważniejszych należy wymienić udział w SONG OF SONGS FESTIWAL W TORUNIU, FOLK FIESTA oraz PRZYSTANEK WOODSTOCK w Żarach. W ciągu roku zespół gra ok. 110 koncertów, co praktycznie oznacza, że co trzeci dzień Jafia Namuel występuje na żywo! Warto w tym miejscu zaznaczyć iż po licznych trasach koncertowych w Polsce, pojawiły się również zaproszenia na występy w Europie: ok. 40 koncertów w Niemczech, Holandii, Belgii i Francji. Jafia Namuel wszędzie spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem, zarówno przez tamtejszą publiczność jak przez media. Przed 7 finałem WOŚP, POMATON wydał promocyjny singiel na którym VOO VOO i Jafia Namuel nagrali nową wersję "Pozytywnego Myślenia". Utwór ten znalazł się na wielu listach przebojów zajmując wysokie miejsca. JAFIA NAMUEL wygrała również konkurs na najpopularniejszy zespół grający na Przystanku WOODSTOCK co zaowocowało nagraniem programu telewizyjnego z udziałem zespołu. Zespół: Katarzyna Owczuk – śpiew, Dawid Portasz – śpiew, gitara, Tomasz Koźlarek – gitara basowa, Mirosław Chojnacki – perkusja, Adam Kamiński – instrumenty klawiszowe, Rafał Czajkowski - gitara.


Źródło: http://www.rybnik.com.pl/

Odnaleźć korzenie

„Nie będziesz wiedział dokąd pójść, jeśli nie wiesz skąd idziesz” — mówi jedno z ludowych powiedzeń, które jak ulał pasuje do zakończonego w lutym interdyscyplinarnego projektu działania lokalnego „W poszukiwaniu korzeni”, realizowanego w Boguszowicach Osiedlu.

Wartości tkwiące w przeszłości, tradycji i kulturze małej ojczyzny stały się podstawą utworzenia w tej dzielnicy ścieżki dydaktycznej. — Jest ona szansą na dotarcie przez młode pokolenie do źródeł, z których się wywodzi i miejsc, w których muszą szukać swoich korzeni — mówi koordynator projektu Maria Stachowicz – Polak ze Stowarzyszenia Korzenie.pl, które na jego realizację pozyskało grant w wysokości 3.800 zł w ramach konkursu „Działaj Lokalnie VI”. Konkurs realizowany jest przez Polsko–Amerykańską Fundację Wolności we współpracy z Akademią Rozwoju Filantropii i Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych, a jego celem było aktywizowanie społeczności wokół lokalnych problemów, próba ich rozwiązywania oraz pobudzanie życiowych aspiracji mieszkańców. Adresatami konkursu były stowarzyszenia, grupy obywatelskie, lokalne instytucje publiczne – szkoły, domy kultury, biblioteki, kluby sportowe, a partnerem był Związek Gmin Subregionu Zachodniego Województwa Śląskiego oraz starostwa powiatu rybnickiego i raciborskiego. Projekt rozpoczął się we wrześniu 2008 r. i zbiegł się z obchodami 60–lecia istnienia Boguszowic Osiedla i 30–lecia tamtejszej parafii. Na ścieżce dydaktycznej „W poszukiwaniu korzeni…” znajdują się najważniejsze miejsca Boguszowic wpisane w historię i teraźniejszość dzielnicy, m.in. Boguszowicka Skarbnica Dziedzictwa Kulturowego Małych Ojczyzn, kościół pod wezwaniem św. Barbary, SP nr 18, była piekarnia „U Kuli”, Dom Kultury, Gimnazjum nr 5, działki POD Rozkwit, Las Blicherski, familoki i kopalnia „Jankowice”. W aktywnych zajęciach na ścieżce dydaktycznej biorą udział młodzi ludzie z placówek oświatowych dzielnicy, ale pierwszymi piechurami byli uczniowie klasy 5c ze SP nr 18, którym w 3–godzinnej wyprawie towarzyszyli nauczyciele i przewodnik – instruktor z 5 Drużyny Harcerskiej „Młode Wilki” phm Piotr Polak. To właśnie on opowiadał dzieciom o historii Boguszowic Osiedla oraz przybliżył ważne wydarzenia związane z poszczególnymi miejscami, a w Boguszowickiej Skarbnicy… dzieci napisały test dotyczący wiedzy, jaką właśnie poznały. W czasie trwania projektu zorganizowano też kilka konkursów, dzieci spotkały się ze starszymi mieszkańcami dzielnicy, pozyskano materiały z archiwów państwowych i zakładowych, dokładnie opracowano stanowiska (przystanki) znajdujące się na ścieżce i wykonano tablicę edukacyjną oraz folder. A wszystko po to, by przyczynić się do uświadomienia najmłodszym wartości i znaczenia własnej tożsamości i dziedzictwa kulturowego.


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 3/453; marzec 2009

Chciałabym, a boję się…

— Po co już od najmłodszych lat stresować dziecko? — zastanawiała się jedna z matek. — Odbieramy im dzieciństwo — mówił zatroskany tata. Rodzice maluchów z Boguszowic Osiedla mają wątpliwości czy posłać swoje 6–latki do szkoły. Część z nich udało się rozwiać, czy jednak wszystkie?
Dzieci z Boguszowic Osiedla mają tę przewagę, że będą się uczyć w filii SP nr 18. O zaletach takiego rozwiązania mówił rodzicom dyrektor placówki Roman Pinoczek. — W filii mamy kolorowe, przyjazne pomieszczenia, jest salka gimnastyczna, a we wrześniu ruszy zmodernizowana kuchnia, więc dzieci nie będą już musiały, tak jak to było dotychczas, przechodzić do drugiego budynku, by zjeść posiłek — wyjaśniał. — Panuje taki mit, że dzieci w najmłodszych klasach wciąż się uczą, a to nieprawda. W filii nie ma klasycznych dzwonków, co jest bardzo korzystne, bo to nauczyciel sam decyduje kiedy dzieci się bawią, a kiedy uczą. Dyrektor mówił również o wielu kołach zainteresowań, z jakich dzieci mogą korzystać – zuchy, zespół „Perła”, Koło Kubusia Puchatka, a nawet z pracowni komputerowej czy współpracy międzynarodowej, bo choć maluchów w pierwszej klasie nikt za granicę raczej by nie wysłał, to wystarcza im nauka piosenek, poznawanie bajek czy wierszyków z krajów, z którymi kontakty nawiązuje SP nr 18. — To nie była fajna filia. Ciekło z dachu… — wspominała jedna z mam nie najlepszy stan techniczny filii. — Ale na prezentowanych tutaj zdjęciach wygląda to dużo lepiej. Rodzice żałowali nawet, że spotkania nie zorganizowano w filii, ale przesądziły względy praktyczne – brak odpowiedniej wielkości krzeseł. Niestety, w spotkaniu wzięło udział jedynie ok. 30 rodziców, a wysłano ponad 100 zaproszeń. R. Pinoczek mówił również o bezpłatnej opiece świetlicowej, dwóch pedagogach, z pomocy których zawsze można skorzystać i zapewniał: — Jestem ojcem trzech synów i staram się spoglądać na sprawy szkoły również jako rodzic i zawsze zastanawiam się czy oni byliby zadowoleni z moich decyzji. I na to właśnie zwracała uwagę obecna na spotkaniu wiceprezydent Joanna Kryszczyszyn: — To na wasze barki spadła odpowiedzialność. Musicie zdecydować: czy chcecie, by wasze dzieci zostały w przedszkolu, ale musicie mieć świadomość, że będzie to już zupełnie inne przedszkole, czy może chcecie, aby wasze dziecko poszło do szkoły i otrzymało tego, nazwijmy to „kopa”, do rozwoju intelektualnego. My możemy wam pomóc, ale to wy musicie zdecydować. Wiceprezydent przekonywała, że trzeba przede wszystkim myśleć o dobru dzieci: — Przedszkole jest dobre, ale szkoła też — mówiła J. Kryszczyszyn. Zgodnie podkreślano jednak, że dla 6–latków, które zostaną w przedszkolach nie ma odpowiedniego programu nauczania. Jednak jak zapewniały obecne na spotkaniu przedstawicielki przedszkola, nie znaczy to, że dzieci pozostawione w takiej placówce będą się uwsteczniać: — My dzieci rozwijamy, a nie uwsteczniamy — mówiły. — To nauczyciel mojego dziecka powinien mnie przekonać. Przecież on najlepiej wie, czy moje dziecko już kwalifikuje się do nauki w szkole czy nie, ale nikt w przedszkolu nie chce mi pomóc — mówiła jedna z mam. — Bo potem będzie pani miała do nas pretensje, bez względu na to czy zachęcimy czy odradzimy — mówiły przedstawicielki przedszkola. — To musi być państwa decyzja. Wiceprezydent J. Kryszczyszyn zwróciła uwagę nie tylko na emocjonalne przygotowanie dziecka, ale i aspekt finansowy – szkoła jest bezpłatna. Podkreślała też, że 6–latki znajdą się w osobnym budynku, co sprawi, że nie będą miały kontaktu ze starszymi dziećmi, a szkoła zadba o ich kręgosłupy, bo w placówce znajdą się szafki, w których zostawią książki. — A już myślałam, że dzieci będą musiały chodzić z ciężkim tornistrem. I wyobrażałam sobie mojego malucha, jak po drodze do szkoły kilka razy się wywraca — mówiła jedna z mam. J. Kryszczyszyn radziła też, by pamiętać, że klasa będzie szkolno – przedszkolna, a więc należy przełamać stereotyp maluszka siedzącego w ławce. Zachęcała też do stworzenia klasy liczącej od 16–25 osób, zresztą rodziców nie zachwyciła perspektywa konieczności łączenia 6– i 7–latków. W trakcie spotkania zastanawiano się też co będzie, gdy zgłosi się więcej chętnych dzieci, jakie będą obowiązywały podręczniki, a jakie będzie obciążenie maluchów programem i materiałem. — Mniejsze niż dotychczas — zapewniał R. Pinoczek, który mówił też rodzicom o wykwalifikowanej kadrze nauczycieli, jaką dysponuje SP nr 18. — W naszej szkole nie ma osoby pracującej mniej niż 10 lat, a niektóre nauczycielki pracowały wcześniej w przedszkolach czy w świetlicy. Wyjaśniał również rodzicom, że dzieci, które nie chodziły wcześniej do przedszkola, przed pójściem do 1 klasy muszą odwiedzić Poradnię Psychologiczno – Pedagogiczną. W trakcie dyskusji dało się słyszeć różne głosy – jednego z rodziców skutecznie odstrasza pora, w której dziecko będzie mogło rozpocząć zajęcia. — 7.30 to dla mnie zbyt późno, do przedszkola mogę zawieźć dziecko dużo wcześniej — mówił jeden z ojców. Z pewnością decyzja nie jest łatwa, trzeba jednak ją podjąć, a przeważą jak zwykle najróżniejsze czynniki. 
Jakie warunki?
Przejście z przedszkola do szkoły jest o wiele bardziej „miękkie”, bo w klasie pierwszej, czy to 6–latków, mieszanej czy 7–latków, więcej będzie form zabawowych, a mniej szkolnego obowiązku. Dlatego szkolna sala dla pierwszaków musi zostać podzielona na część dydaktyczną oraz rekreacyjną. Miasto w tym roku zapewniło szkołom dla każdego otwartego oddziału 6–latków dodatkowe 15 tys. zł z budżetu na przystosowanie sali i jej doposażenie w sprzęt i pomoce dydaktyczne. 
Najmniejszy problem (obok zespołów szkolno–przedszkolnych w Wielopolu, Niewiadomiu, Golejowie i Ochojcu) z przystosowaniem sal do wymogów pierwszoklasistów będzie miała Szkoła Podstawowa nr 22 na osiedlu Wrębowa w Niedobczycach. To jedna z 2 placówek w Rybniku, w której funkcjonuje oddział „zerowy”. Tu już istnieją modelowe warunki dla 6–letnich pierwszaków. Duża sala podzielona jest na dwie części – dydaktyczną ze sprzętem audiowizualnym i zabawową, obok przystosowane dla dzieci WC i zamykana szatnia, a w niej imienne półeczki. Do takiego modelu, w miarę możności dążyć będą inne szkoły.


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 3/453; marzec 2009


Szkoła zamiast szkoły

Łatwo nie było, ale ostatecznie zamiar likwidacji placówek tworzących Zespół Szkół nr 4 w Boguszowicach, z którą nie godzą się mieszkańcy, stał się faktem. Z pewnością nastroje uspokoiła nieco propozycja wyjścia z impasu, a nie bez znaczenia jest też fakt, że w budynku znajdzie siedzibę placówka, która posłuży również mieszkańcom Boguszowic. — Likwidacja podyktowana jest głównie faktem, że szkoły tej nie wybiera młodzież — mówiła referująca uchwałę Joanna Kryszczyszyn, wyjaśniając, że w ostatnich latach zainteresowanie placówką radykalnie malało, a w roku szkolnym 2008/2009 w pierwszym naborze szkołę wybrało jedynie 32 uczniów, a po naborze dodatkowym, z 4 planowanych klas udało się stworzyć tylko dwie – w VI LO i w Technikum nr 6, a Zasadnicza Szkoła Zawodowa w ogóle nie przeprowadziła naboru. — Młodzież wybiera szkoły w centrum Rybnika — podkreślała J. Kryszczyszyn wyjaśniając, że niebagatelny wpływ na likwidację boguszowickiej placówki ma niż demograficzny, a co za tym idzie zdecydowany spadek liczby absolwentów gimnazjów. Proces ten będzie trwał jeszcze co najmniej 10 lat. — Ta dzielnica się starzeje — mówiła J. Kryszczyszyn, przedstawiając sytuację demograficzną Boguszowic. — W całym Rybniku spadek liczby dzieci w szkole kształtuje się na poziomie 36%, a w Boguszowicach na poziomie 51%. Co więcej, okazuje się, że na 282 absolwentów dwóch boguszowickich gimnazjów, w ubiegłym roku chęć kontynuacji nauki w tamtejszym liceum wyraziło niespełna 30 młodych ludzi. A ci, którzy jednak tam trafili zrobili to nie dlatego, że chcieli, ale dlatego, że nie dostali się do innych szkół. — Średnio do rybnickich liceów dostają się osoby, które mają ok. 100 punktów uzyskanych podczas egzaminu gimnazjalnego, dla przykładu do II LO trafiają zdobywcy 120 punktów. Tymczasem boguszowicka placówka przyjmowała uczniów z 30 punktami. Niejedna zawodówka miała taką samą, dolną granicę punktów — wyjaśniała J. Kryszczyszyn. Te wszystkie argumenty wpłynęły na decyzję o likwidacji ZS nr 4, która rozpocznie się 1 września br. poprzez zaprzestanie naboru, a zakończy 31 sierpnia 2010 r. Siedziba Zespołu pozostanie nadal budynkiem szkolnym, gdyż po przeprowadzeniu prac adaptacyjnych zostanie tam przeniesiony Specjalny Zespół Szkolno – Przedszkolny, który boryka się ze sporymi problemami lokalowymi – obecnie w SZSP funkcjonują 22 klasy, a dla porównania w budynku ZS nr 4 tylko 9. J. Kryszczyszyn: — 13% dzieci w Specjalnym Zespole Szkolno– Przedszkolnym to mieszkańcy Boguszowic. Tak więc placówka nadal służyć będzie dzieciom z tej dzielnicy. A one potrzebują większego wsparcia, opieki i przestrzeni. Decyzja o likwidacji szkoły nie była łatwa, szczególnie dla radnych emocjonalnie z nią związanych. Szef Komisji Oświaty, były nauczyciel tej placówki Władysław Horabik (BSR) wyraził nadzieję, że osoby dotychczas tam zatrudnione znajdą pracę, a mieszkający na co dzień w Boguszowicach W. Brzózka nie ukrywał, że to jedna z najtrudniejszych decyzji, jaką przyszło mu podjąć. Przekonywał, że szkoła ma ogromne znaczenie dla tak specyficznego środowiska: — To nie tylko placówka oświatowa, ale i instytucja kulturalna — mówił. — Gdyby wcześniej władze miasta inaczej poprowadziły politykę naboru do szkół średnich, ta szkoła nie musiałaby umrzeć. Przecież I i II LO nie dają sobie rady z ilością uczniów… J. Mura: — Przez całe zawodowe życie w tej szkole pracował mój ojciec. Ja również tam się uczyłem i gdybym był zwykłym mieszkańcem może podpisałbym wniosek o jej utrzymanie, ale jestem radnym miasta. A to sprawia, że rośnie poczucie odpowiedzialności. Radny przypomniał, że 4 lata temu w wyniku przeprowadzonej w Boguszowicach reformy szkolnictwa z trzech gimnazjów pozostały dwa, a teraz ponownie życie weryfikuje sytuację. — Uważam, że młodzi ludzie sami winni decydować o swojej przyszłości — mówił J. Mura. — Co takiego się stało, że młodzież nie chce się uczyć w tej placówce? Chciałem poznać te powody i zapytałem jednego z byłych uczniów, który dziś kończy architekturę. Powiedział mi, że poszedł do tej szkoły, bo tak zrobili jego koledzy, ale gdyby drugi raz miał wybierać, nie popełnił by już tego błędu. To opinia młodzieży. Dlatego nie mamy prawa, by ograniczyć nabór w renomowanych liceach nr I, II czy IV i nakazać młodzieży iść do boguszowickiej placówki! W. Brzózka choć chwalił wielość inwestycji realizowanych w swojej dzielnicy, przypomniał, że powtarza się trauma wygaszenia kolejnej po Gimnazjum nr 8 placówki oświatowej w Boguszowicach. — Boleję nad tym, że szkoła musi być zlikwidowana — mówił z kolei J. Mura, ale nie krył wątpliwości, czy warto walczyć o szkołę, do której przyjmuje się uczniów z tak niewielką ilością punktów z egzaminu gimnazjalnego. Może więc jak mówił „...lepiej być zadowolonym drwalem niż niedouczonym inżynierem”. Radny zastanawiał się również, dlaczego w Boguszowicach nie udało się powtórzyć sukcesu IV LO z Chwałowic. A wspólnie z W. Brzózką przekonywał, że nie można lekceważyć głosu mieszkańców Boguszowic, którzy nie godzą się z zamknięciem ZS nr 4. — Skoro w Boguszowicach są ambicje, by w dzielnicy było liceum, mimo że niż demograficzny będzie postępować, mam pomysł, który mogłaby zaakceptować Rada Miasta i mieszkańcy — mówił J. Mura o inicjatywie stworzenia w jednym z boguszowickich gimnazjów Zespołu Szkół Ponadpodstawowych, w którym miałoby również działać liceum. — To idealne wyjście z tej sytuacji — komentował prezydent. — Spróbujemy na bazie Gimnazjum nr 7 stworzyć zespół szkół, w skład którego weszłoby VI LO. Podniesie to prestiż dzielnicy, a być może zachęci gimnazjalistów do kontynuacji nauki w tym liceum. Głos w dyskusji zabrał również St. Stajer, który zarzucał, że błąd został popełniony dużo wcześniej, kiedy zamiast techników górniczego czy lotniczego, w Boguszowicach zdecydowano się stworzyć liceum, a Romuald Niewelt (BSR) radził, by postępować roztropnie, ale zdecydowanie: — Skoro idzie niż demograficzny i nie ma chętnych, trzeba podjąć racjonalne decyzje. Szkoła jest dla uczniów, a nie tylko dla nauczycieli, a przecież skoro nie ma uczniów, to nie potrzeba szkoły. Popieram decyzję władz. Radni zastanawiali się również, jaka przyszłość czeka zatrudnione tam osoby. — Nie gwarantujemy, ale możemy zapewnić, że postaramy się połączyć etaty i znaleźć nauczycielom miejsce pracy w innych rybnickich szkołach. Tam jest dobra kadra… — mówiła J. Kryszczyszyn. — Teraz w szkołach ponadgimnazajalnych mamy jeszcze roczniki wyżowe, ale gdybyśmy zamykali placówkę dopiero za 2, 3 lata kiedy niż będzie bardziej odczuwalny, takiej pracy nie moglibyśmy nauczycielom zagwarantować. Również prezydent mówił, że dobrzy pracownicy nie mają się czego obawiać, a P. Kuczera, na co dzień nauczyciel w cieszącym się niesłabnącym zainteresowaniem II LO, podkreślał, że obecnie młodzi ludzie mają sporą wiedzą o świecie, biegle mówią językami obcymi, dlatego mają ogromne wymagania wobec szkoły. Przy tej okazji radny zauważył, że warto rozmawiać o oświacie, choć ta staje się coraz bardziej „kosztowna”, a decyzja, którą przyjdzie radnym podjąć do łatwych nie należy, również dla uczniów, którzy rozpoczęli naukę w liceum, a teraz muszą skończyć edukację w innej szkole. Temat podjęli również W. Brzózka, który apelował, by uczniowie ostatniego rocznika mogli dokończyć szkołę w starych murach i Andrzej Oświecimski (BSR), który wypowiadał się w imieniu matki jednego z boguszowickich uczniów, aby dać im możliwość ukończenia szkoły. St. Stajer zaproponował nawet wycofanie uchwały i konsultacje z rodzicami w tej sprawie, ale ostatecznie projekt poddano pod głosowanie w pierwotnym brzmieniu. Za jego przyjęciem opowiedziało się 16 radnych, przeciw było 2, a 6 wstrzymało się od głosu.


Źródło: Gazeta Rybnicka Nr 3/453; marzec 2009










«  grudzień 2018  »
pwÅcpsn
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31











© Copyright by Boguszowice.com 2008 - 2011
design by dicon. All rights reserved.
Kontakt: diconster@gmail.com